"Cybertekst to maszyna do wytwarzania wielorakiej wypowiedzi" to jedna z ulubionych definicji twórcy terminów "cybertekst" i "ergodyczność" - Espena Aarsetha. Owa wielorakość to wytwór mechaniki wpisanej w nieliniowy tekst a nie wieloznaczność tekstu liniowego. Aby zrozumieć cybertekst musimy, z poziomu interpretacyjnego dzieła, zejść na poziom operacyjny i - od tej pory - zawsze mieć go na uwadze, co jest zresztą przez cybertekst na użytkowniku wymuszane. Warto także amiętać, że cybertekst nie jest zależny od medium. Bywa, że dane dzieło cybertekstowe jest elektroniczne, ale istnieje wiele przykładów cybertekstów drukowanych, a także starożytnych, powstałych przed epoką druku. Choć cybertekst zaliczany jest do dzieł ergodycznych, to jest pojęciem węższym. Przy lekturze utowru ergodycznego następuje sprzężenie zwrotne pomiędzy dziełem a odbiorcą, sygnały wysyłane z dzieła do odbiorcy idą nie tylko w jedną stronę, z tekstu do odbiorcy (poziom interpretacyjny) lecz także w drugą, od odbiorcy do dzieła. Czytelnik wykonuje tu pracę eksploracyjną, konfigurracyjną, i tekstoniczną. ta pierwsza funkcja czytelnika obecna jest w statycznych dziełach ergodycznych, czyli - w hipertekstach. Dwie ostatnie - działania eksploracyjne i tekstoniczne , według Aarsetha, dotyczą tylko cybertekstu.
Cybertekst to maszyna do wytwarzania wielorakiej wypowiedzi, dynamiczny tekst ergodyczny, który - aby zaistnieć jako dzieło - wymaga od czytelnika "nietrywialnego" wysiłku o charakterze konfiguracyjnym i (lub) tekstotwórczym, nie tylko interpretacyjnym (książka drukowana) i eksploracyjnym (hipertekst). Dopiero ów nietrywialny wwysiłek pozwala przejść od początku do końca tekstu lub do innego rozwiązania, z tym, że i początków i końców może być wiele. Cybertekst zakłada kalkulację (wewnętrzną - mechaniczną albo zewnętrzną, wykonywaną przez czytelnika) w produkcji swoich skryptonów - sekwencji wypowiedzi będących wynikiem kalkulacji. Na poziomie kodu, cybertekst składa się z bazy danych, w której znajdują się tekstony (najmniejsze ogniwa tekstu) oraz z mechanizmu. Tekstony po przejściu przez mechanizm cybertekstu stają się skryptonami, czyli uaktualnionymi, spersonifikowanymi przez czytelnika tekstonami. Jeśli liczba skryptonów i tekstonów nie jest sobie równa to najczęściej mamy do czynienia z cybertekstem, jeśli jest równa to raczej nie możemy mówić o cybertekście.
Powyższy paragraf to zaledwie próba zdefiniowana fenomenu, który do dziś - mimo iż omówiony 10 lat temu w książce "Cybertekst" Espena Aarsetha, przyprawia wielu badaczy o zawrót głowy. Co zaliczyć a czego nie zaliczyć do "nietrywialnego" wysiłku? (wysiłek "trywialny" to np ruch oka, przewracanie kartki w książce)? gdzie przebiega granica między tekstonem a skryptonem? Czy cybertekst a dzieło ergodyczne to to samo? cybertekstremGdzie znajduje się granica pomiędzy utworem hiper, a cyber-tekstowym, które utwory z całej palety cyfrowych tekstów zaliczać do cybertekstów a które do dzieł ergodycznych, czy hipertekst to podzbiór cybertekstu czy tekst z innej kategorii? To najczęściej pojawiające się pytania.
Tekst ergodyczny to taki, do którego, oprócz podstawowego działania interpretacyjnego, czytelnik musi dodać jedno z trzech działań, które zakladają sprzężenie zwrotne pomiędzy dziełem a odbiorcą. Chodzi tu o funkcje: eksploracyjną, konfiguracyjną i tekstotwórczą. Do tekstu ergodycznego zalicza się zatem zarówno elektroniczna powieść hipertekstowa jak i Gra w klasyCortazara, gdyż dają one czytelnikowi możliwość eksploracji tekstu na własną rękę. Aarseth umieszcza tu także Kalligramy Appolinaire'a - wybór dosyć kontrowersyjny. Cybertekst z kolei zakłada obecność także funkcji konfiguracyjnej i tekstotwórczej.
Noah Wardrip-Fruin podaje przykład Poems Raymonda Queneau. Skryptony tego dzieła generowane są z tekstonów na wiele możliwych sposobów. W tym momencie Poems są cybertekstem, gdyż dzieło prezentowane jest tutaj jako poddające się aranżacji pocięte w paski wersy czternastu sonetów (tekstony) które układa się w rożne sonety (skryptony). Jeśli jednak to samo dzieło Queneau zaprezentujemy w formie książeczki choose-your-own-adventure (gra fantasy o ponumerowanych rozdziałach rozrzuconych nieliniiowo całej książce) z instrukcjami, gdzie czytelnik ma przejść po każdej następnej linijce, to nie byłby to cybertekst, gdyż skryptony zawsze pozostawałyby takie same.
Ostatnim przykładem rozgraniczeń między cybertekstem a nie - cybertekstem niech będzie Afternoon, a story i Victory Garden - dwa klasyczne hiperteksty, które dzieli ta właśnie granica. Afternoon posiada linki warunkowe, odslania się czytelnikowi tylko po przeczytaniu przez niego określonych segmentów tekstu, lub zaznaczeniu określonych linków. Victory Garden posiada zwykłe linki tekstowe. Na pozóri tu i tam liczba skryptonów jest stała. Jednak w afternoon kalkulacja związana z produkcją skryptonów jest taka, że polączenia między skryptonami (a tym samym - potencjalna kolejność, w której można przez nie przechodzić) zmiania się, w zależności od "stanu dzieła", w którym znajduje się czytelnik, od układu warunków, które zpełnił lub nie. Afternoon ponadto posiada możliwość alternatywnej wersji opowiadanej historii, niektóre tekstony mają swoje alteracje, według Fruip - to także powiniśmy uznać za oznakę cybertekstu. Do cybertekstów zaliczymy także hipertekst Hegirascope Moulthropa, gdyż dodany jej do tego utworu wymiar czasowy.
Po latach - na stronie kolektywnego blogu badaczy GrandTextAuto - koncepcja cybertekstu została odrobinę wyklarowana, także przez Aarsetha. Zależność między cybertekstowością a ergodycznością pozostaje bez zmian, jak podana powyżej.
Hiperteksty to takie teksty ergodyczne, ktore są statyczne, podczas gdy cyberteksty mogą z latwością emulować/subsumować zarówno hiperteksty jak i teksty linearne. Oznacza to, że hiperteksty nie są rodzajem cybertekstu, tak jak tekst linearny nie jest rodzajem hipertekstu. Twierdzenie odrotne także jest możliwe: hipertekst jest statycznym podgatunkiem cybertekstu, a tekst linearny jest jedno-linkowym podgatunkiem hipertekstu. (Aarseth 2005)Tak czy inaczej - cybertekstowość, ergodyczność, hipertekstowość, i liniowość to wciąż koncepcje, które domagają się ciągłych przedefiniowań, wyjaśńień, rozgraniczeń, do czego też zachęcają sami twórcy tych terminów.