Patchwork Girl c.d

W powieści Shelley Jackson nie tylko ciało bohatera poprzecinane jest bliznami. To samo dzieje się z tekstem. Nawet poszczególny paragraf wypełniający pojedynczą leksję zszyty jest z kilku pochodzących z innych źródeł tekstów. Autorka nie zaznacza bowiem miejsc, w których cytuje innych autorów. Całość utworu zszyta jest zatem z fragmentów tekstu i obrazów. Te również nie są całością, zszyte są z mniejszych obrazów i mniejszych fragmentów tekstu. Te najmniejsze całostki, można by powiedzieć - łaty, pełnią rolę kotwic, podczepionych do kolejnych pozszywanych fragmentów tekstu, za którymi podąża czytelnik. Mamy tu więc do czynienia, jak spostrzegł to jeden z badaczy, już nie tylko z kolażem, ale czymś na kształt nowego podgatunku cyfrowej fikcji: z frankenfikcją. Tekst jest jak ciało, ciało upodabnia się także do tekstu. Wizja tego utożsamienia wychodzi jednak dalej niż postmodernistyczne z ducha utożsamienie ciała z tekstem:

W większości rzeczy przypominam ciebie. Mój wstępny paragraf przychodzi na początku i mam całkiem tęgą głowę na ramieniu, mam mięśnie, tłuszcz i szkielet, który podtrzymuje mnie od obrócenia się w łój. Ale mój prawdziwy szkielet zrobiony jest z blizn: jest siecią, która przecina mnie w trzech wymiarach. Tym, co utrzymuje mnie w całości jest to, co zaznacza moje rozproszenie. Najbardziej sobą jestem w szczelinach pomiędzy moimi częściami, choć gdyby pożeglowały one w dal niczym jakaś straszliwa regata, tu, na moim miejscu nie zostałoby już nic. Z tej to przyczyny ciężko ze mną żyć. Odnośniki mogą rozpościerać się bardzo daleko, zanim się załamią i jeśli jestem królową rozproszenia, to jakkolwiek daleko zabrałbyś z sobą moje szczątki (owinięte w siermiężne worki, w tłuste opakunki po rybach, zapakowane na drewniane wózki z pszenicą, zakupując mnie wciąż na nowo i zwracajac do rodzin, z których się wywodzę, niekochany bękart), potwierdzasz tylko moją władzę.

Pozszywane ciało monstrum i złożone z kawałków ciało tekstu sugerują tu wizję pewnej całości, autonomicznej materii, która żyje swoim własnym życiem. Życie to wskrzesza jednak czytelnik zasiadając do lektury, kiedy to - wydaje się mówić Jackson - zszywa swoje własne monstrum. Powstaje w ten sposób sprzężenie zwrotne - umysł czytelnika odbija się w tekście, podejmując decyzję co do kierunku lektury ożywia go, dzięki czemu - do samego aktu lektury wprowadzona zostaje dynamiczna "akcja", sam akt lektury, czego zawsze życzyli sobie teoretycy hipertekstów, choć nie zawsze się to udawało, ma szansę być tu aktem twórczym, czynnością pisania:

Patchork Girl

Patchork Girl

Akurat w tym hipertekście wspomniany efekt jest uzyskany dzięki kilku piętrom literalizacji lektury. Naturalnemu w hipertekście zszywaniu ze sobą pojedynczych leksji, towarzyszy tu stematyzowany w powieści proces zszywania monstrum. Czytelniczej refleksji nad tekstem towarzyszy refleksja bohaterów nad naturą pozszywanego ciała.

Obie one, jak w procesie dyfrakcji fal, nakładają się na siebie i tworzą metarefleksję nad heterogeniczną naturą języka czy w końcu nad kondycją we współczesnym świecie, który - jak cała ta powieść - jest zlepkiem świata cyfrowego i świata realnego, zwierzęcego i duchowego o nawet ludzkie ciało - w dobie współczesnej technologii - staje się coraz bardziej zlepkiem ciała własnego z ciałami obcymi. Hipertekstowa maszyneria Patchork Girl - wydaje się być zatem nie tylko odbiciem naszego umysłu i sposobu, w jaki postrzega on świat. To zwierciadło wydaje się bowiem pokazywać naszą własną, niekoniecznie gładką twarz cyborga, dalekiego potomka Frankensteina.

M.Pisarski