Wbrew
powszechnym opiniom biblia nie jest pierwszym protohipertekstem
w historii literatury. O wiele większym stopniem hipertekstualności
cechuje się na przykład dużo starsza chińska księga wróżb
I-Ching.
Mimo
to Biblia, ze swoimi komentarzami i notatkami, jest w pewnym
sensie utworem dynamicznym, przywołującym na myśl właśnie
hipertekst. Dowodem na to choćby wielość hipertekstowych translacji
tego utworu w formie sieciowej
lub w formie hipertekstu
dyskowego
(stand-alone hypertext).
Biblia
składa się 66 ksiąg napisanych przez różnych
autorów w różnym czasie - podobnie jak hipertekstowe fikcje
zbiorowe, może być ona czytana na wiele różnych sposobów,
jej
lektura może zacząć
się w każdym dowolnym pukncie, składa się ona bowiem z osobnych
bloków tekstu, które -choć tworzą sekwencje,
mogą być czytane bez uwzględnienia kolejności, a na przykład
za pomocą klucza zawartego w przypisach (porównywanie epizodu
z życia Jezusa w ewangelii Marka, z tym z ewangelii Lukasza,
itp.). Można czytać calość
historii Józefa z ksiegi Genezis, ale równie dobrze można ją czytać
jako opowiadanie w opowiadaniu, podobnie z Księgą Psalmów - nie
musimy jej czytać
od początku do końca.
W
tym sensie Bibilia rzeczywiście wygląda na twór hipertekstowy,
przy którego lekturze, jak pisze Landow,
czytelnik wybiera sobie swoje własne centrum
poszukiwań i eksploracji. Jednak w perspektywie ideologii, biblię
od hipertekstu dzielą lata świetlne: księga ta jako całość ma
swój jedyny początek - Genezis, i definitywny koniec - Księgę
Apokalipsy. Równie duże jest oddzielenie czytelnika
od autora, który
przemawia do niego z pozycji świętego, w takich warunkach (Deine
Grosse mach mich klein) trudno o jakąś większą interakcję tekstu
z czytelnikiem, a wręcz absolutnie niemożliwe jest dopisanie przez
czytelnika swojego własnego fragmentu
czy wersji
tego uświęconego kanonicznego dzieła. Biblia, na poziomie filofoziczno
- literackim, jawi się jako źródło
logocentryzmu, który hipertekst, spłacający długi poststrukturalizmowi,
usiłuje znosić.
| |