O
to, że "przenośnik jest przekazem" raczej nie warto się już
dziś spierać. Zgodnie z tym prawem także i fabuła rządzi się
w hipertekście swoimi prawami. Mimo całej multilinearności
tego środka przekazu, są to prawa powtarzalne. W hipertekstowej
fikcji, jak zauważa Joyce,
zanim jeszcze zacznie się opowieść, wiele rzeczy ze świata przedstawionego,
już się wydarzyła, czytelnik
przychodzi jakby tuż po strzelaninie na środek rynku w małym spalonym
słońcu miasteczku na dzikim zachodzie, na szczęście o wiele więcej
może się jeszcze wydarzyć.
Schemat
ten dotyczy oczywiście zwłaszcza fikcji Michaela Joyce`a, w Afternoon
pojawiamy się u boku bohatera tuż po tym, jak zobaczył wypadek samochodowy,
w którym mogli zginać jego syn i była żona. Bohater nie jest tego
pewnien do końca. I my także nie będziemy pewni, do końca.
Cała
hipertekstowa fikcja, ze swoją fabułą, opisem i opowiadaniem,
ze swoją narracją,
bohaterami i wieloma wątkami poddana jest w jakiejś mierze
zaplanowanej przez autora strukturze, ale z drugiej strony,
jak wszystkie wspomniane elementy dzieła, tworzy sie na gorąco,
podobnie jak w grach komputerowych czy w aplikacjach wykorzystujących
środowisko wirtualnej przestrzeni. Hiperfikcją, podobnie jak
innymi rodzajami cybertekstu, rządzą bowiem prawa ergodyzmu.
| |