|
Początek
powieści hipertekstowej, punkt, z którego zaczynamy lekturę, w
wielu przypadkach jest początkiem tradycyjnym. Tradycyjnie, tytułem
i nazwiskiem autora, potem wstępm, zaczyna się afternoon.a
story - pierwsza powieść hipertekstowa, podobnie jest
z innymi klasykami gatunku - Victory
Garden Stuarta Mouthropa
czy Patchwork
Girl Shelley Jackson. Jednak oprócz tego tradycyjnego
początku,
w dwóch ostatnich przypadkach,
autorzy zostawiają czytelnikowi
możliwości wejścia w tekst z wielu stron. Moulthrop - oddaje czytelnikom
do dyspozycji mapę swojej powieści,
diagram ogrodu o rozwidlających się ścieżkach,
Jackson - udostępnia mapę Storyspace
i wprowadza miniportale - graficzne kolaże, które odsyłają
czytelnika do coraz to innych fragmentów tekstu. Powieść hipertekstowa
ma zatem, oprócz często spotykanych tradycyjnych początków - wiele
wejść. Ma również - jak tekst mnogi Rolanda Barthes'a,
czy jak kłącze
Deleuza i Gauttariego, wiele wyjść, czyli wiele zakończeń.
Niektórzy
autorzy hipertekstów mówią
wprost, że koniec powieści hipertekstowej następuje wtedy, gdy
czytelnik zmęczy się lekturą, gdy na przykład nie
może znaleźć rozwiązania nurtującej go zagadki. Jednak prawdziwą
umiejętnością w tworzeniu hiperfikcji jest przewidzenie przez
autora takich kroków czytelnika, by przechodząc z jednej do drugiej,
w miarę autonomicznej i zwartej leksji,
doszedł w końcu do takiej, która da mu poczucie, że dowiedział
się wszystkiego, czego można się było po danej sekwencji, i w
danej
sesji lekturowej dowiedzieć.
| |