Hipertekstowa debata: Marie-Laure Ryan

Dla Marie-Laure Ryan prekursorzy teorii hipertekstu popełnili parę błędów, opisując nowy gatunek i jego możliwości. George Landow traktuje bowiem hipertekst jak matrycę, z której czytelnik czerpie tyle historii, tyle narracji, ile użytkownik języka z jego zasobów, i że oba te procesy są porównywalne. Hipertekst rzeczywiście rekonfiguruje narrację, ale - zdaniem Ryan, nie aż do tego stopnia, lecz czyni to - dzięki swojej interaktywności oraz ergodycznej naturze - bardziej na poziomie przedstawiania historii, niż samej historii.

Termin narracja oscyluje pomiędzy "narracyjnym dyskursem" a "semantyczną strukturą". Na poziomie dyskursu hipertekst rzeczywiście przekształca narrację, zmienia bowiem sposób zakodowywania narracji w tekst, to jak prezentuje się ona czytelnikowi. Ale to jest chyba najważniejsza różnica między podejściem do hipertekstu obojga badaczy - sam sposób prezentacji powieści hipertekstowej nie oznacza, że opowiadana historia radykalnie różni się od tradycyjnego modelu. Mogą być oczywiście bardzo złożone opowiadania, o wielu zakończeniach, ale nie stwarza to sytuacji, w której jeden hipertekst czyta się bez końca, gdyż mechanizm powieści ma nam co chwilę coś nowego do opowiedzenia. Nieprawdą jest bowiem, wdług Ryan, że każde przejście przez literacką bazę danych powieści hipertekstowej, generuje nową historię. Nieprawdą jest także, że czytelnik, który przeczyta trzy leksje w kolejności A, B i C, odnajdzie inną historę niż czytelnik, który przeczyta te same leksje w kolejności A, C i B.

W afternoon. a story na przykład, nie mamy nieskończonej ilości opowieści, każde wejście do utworu, generuje inną kolejność prezentacji opowieści, a przez ów zmieniony kontekst zmieniają się lekko znaczenia, ale wszystko to nadbudowuje się nad kilkoma, czy kilkunastoma wątkami, których liczby nie da się już powiększyć.

autor: M. Pisarski