Topograficzność i spacjalizacja literatury

Hipertekst ma naturę przestrzenną. Pismo elektroniczne jest zarówno słownym jak i przestrzennym sposobem przedstawiania - twierdzili zgodnie wcześni praktycy i teoretycy (utożsamiając przy okazji tekst z nośnikiem, ale to już inna historia). Jay David Bolter pisał, iż przestrzenność hipertekstu nie polega na pisaniu o jakimś miejscu, lecz "pisaniu za pomocą miejsc" rozumianych jako przestrzennie rozmieszczone tematy: "znaki i struktury na komputerowym ekranie nie mające oczywistego ekwiwalentu w druku".

Carolyn Guyer - Quibling
Carolyn Guyer - Quibling, jeden z najczęsztych widoków hipertekstowej powieści:L okienko z tekstem, towarzysząca mu mapa, oraz kompas.

Na czym owa topograficzna natura elektroniczego pisarstwa polega? W trakcie czytania utworu hipertekstowego, odbiorca intuicyjnie uruchamia strategie przetrzenne. Chce ustalić swoją pozycję w obrębie fragmentów tekstu, widzieć w jakiej chwili fabularnej się znajduje: kategorie temporalne (chwila fabularna) przechodzą tu w kategorie przestrzenne (gdzie jestem?). W praktyce, na poziomie interfejsu użytkownika, proces ten doczekuje się często potwierdzenia w przestrzennym rozlokowaniu fragmentów tekstu na mapie powieści, oraz oddaniu czytelnikowi do dyspozycji narzędzi nawigacyjnych, gdzie ruch w gorę - w dół lub, jeszcze dobitniej, w lewo - w prawo, odpowiadać mogą narracyjnym "wcześniej" i później. W powieści Twilight, a Symphony Michaela Joyce'a owe topograficzne uwarunkowania stają się wskazówką nawigacyjną, elementem paktu między autorem a czytelnikiem oraz ważnym filarem znaczeniowym. We wprowadzeniu do powieści autor pisze:

Historie, jeśli istnieją tu jakieś historie, przebiegają po dwóch centralnych łukach: na wschód ku życiu (choć w przeszłość) i  na zachód ku śmierci (mimo iż to dopiero przyszłość). Ponad tymi kierunkami istnieje coś podobnego do snu lub pracy umysłu, zestaw raz fragmentarycznych, innym razem spekulatywnych powiązań (które tworzą swoje własne łuki lektury)

Wschód i zachód to w tym przypadku także lewa i prawa strzałka na kompasie, który stanowi trwały elementem aparatury nawigacyjnej powieści tworzonych w programie Storyspace. Warto też zwrocić uwagę na termin "łuki lektury", będący w tym przypadku nie tyle metaforą, co wskazaniem na konkretne miejsca powieści: topograficzne rozmieszczone tematy.

Choć często towarzysząca hipertekstom mapa (jej współczesną i powszechnie znaną postacią są tzw. "mapy stron" internetowych) jest wyraźnym wskazaniem na przestrzenny charakter nowego rodzaju pisania i czytania, obecność pomocy kartograficznych nie jest tego warunkiem.

W pierwotnej wersji pierwszej powieści hipertekstowejafternoon. a story Joyce`a nie było żadnej mapy. Jednak wielu czytelników, co na swoich zajęciach uniwersyteckich zaobserwował Stuart Moulthrop intuicyjnie uruchamiało przestrzenne strategie lektury. Krytycy z kolei, jak Jane Yellowlees Douglas mówili o "stratosferze" afternoon, a story i odkrywali kolejne, nałożone na siebie warstwy tekstu. Jeszcze inni, jak Mark Bersntein i sam Michael Joyce, mówili o wyłaniających się z tej hipertekstowej lektury "konturach". Spostrzeżenia te kilkanaście lat później skierują refleksję nad strukturami hipertekstowymi w stronę topologii, traktując topografię jako nie adekwatną kategorię opisu, o czym pod koniec tego wpisu. Póki co, autorzy i krytycy hipertekstu jego żywioł przestrzenny zaczęli literalizować w postaci coraz bardziej wyrafinowanych pomocy nawigacyjnych, wprzęgając dosłowne mapy w budowanie znaczeń.

Powieść Moulthropa Victory Garden była dobrym przykładem swoistego kroku od afternoon w kwestii topograficzności hiperekstu. Mamy w niej do czynienia ze złożoną z trzech części, dającą się przybliżać, mapą. Nie jest zbyt dokładna (naniesione są na niej wybrane leksje), nie spełnia również wymogów narzędzia nawigacyjnego w dzisiejszym rozumieniu. Jednak stojąca za tekstem przestrzenna struktura była tu już wyraźnie podkreślana. Mouthrop nazywał swoją mapę, nie przez przypadek "ogrodem rozwidlających, lub ściślej - przecinających się ścieżek", .

Victory Garden - mapa
Maa w Victory Garden

Jeszcze dalej w emulacji spacjalizacji tekstu posunęła się Shelley Jackson - autorka kolejnego klasyka powieści hipertekstowej - Patchwork Girl. Utwór został wydany już nie w w formie page-reader, która pozwalała czytelnikowi na otwarcie tylko jednego okna (tak było w przypadku Joyce`a i Moulthropa), ale jako storyspace - reader, dzięki czemu także czytelnik miał dostęp do mapy poglądowej całego zbioru leksji składających się na ten utwór. Choć wszystkie wymienione tu powieści stworzone zostały w tym samym programie, dopiero tu dochodzi do prawdziwego przełomu. Pozwolił nań rozbudowany i złożony aparat nawigacyjny. Czytelnik może wędrować po tekście zarówno poprzez podążanie za odsyłaczami tekstowymi, może jednak wejść w tekst także z każej innej strony, korzystając z mapy, którą daje mu na powieść widok niemalże z lotu ptaka. Barthes'owski postulat dowolnej liczby wejść i wyjść z i do tekstu wydaje się tu być zrealizowany. Co więcej - mapa sama staje się dostarczycielem znaczeń, gdyż autorka niektóre jej elementy komponuje tak, by samo ułożenie leksji niosło ze sobą znaczenia. Konceptualna mapa staje się tu zatem aktywnym czynnikiem w procesie lektury.

W utworach, które powstały później - na przykład w Califii M.D. Coverleya, sposobów na przełożenie przestrzennej natury tekstu na zestaw narzędzi nawigacyjnych jest jeszcze więcej: mapa gwiazd, linie czasowe, mapy geologiczne itd.; wszystkie one ustrukturowują tekst na swój własny sposób.

Tekst bywa także opatrzony ilustarcjami, piktogramami, które zarówno ilustrują go, jak i są narzędziami nawigacyjnymi, a ponadto potrafią tworzyć metatekstowe ramy.

Przełomem w refleksji nad przestrzenną naturą hipertekstu, który pozwala spojrzeć na opisane powyżej zabiegi uprzestrzenniania tekstu jako na emulacje i zabiegi wtórne wobec od początku wpisanej w sieciowy tekst przestrzenności, są spostrzeżenia Davida Ciccoricco z jego monografii o "powieściach sieciowych". Spogląda on tam na hiperteksty takie jak Victory Garden czy Twilight A Symphony w świetle topologii, a nie topografii, a zatem odnajduje w nich przestrzeń niekartezjańską, gdzie rolę równie ważną jak odległość pełni sam ruch oraz relacje semantyczne między punktem A a punktem B: Hipotetyczna [hipertekstowa] równina jest od samego początku, wręcz z definicji, zdeterytorializowana. Samo mówienie o "równinie" a nawet o określonym "terytorium" oddala nas od topologicznej natury systemów hipertekstowych, którą wypadałoby raczej nazwać "aterytorialną" wziąwszy pod uwagę fakt, iż "krajobraz" jest zawsze w ruchu i nie da się nanieść na mapę, przynajmniej w statycznym, kartograficznym stylu [Ciccoricco 2007]

U podłoża takiego niekartezjańskiego i nieuklidesowego podejścia do struktur hipertekstowych leży, w moim przekonaniu, choćby ten fakt, iż w hipertekście o bardziej dynamicznym charakterze, takim jak zaopatrzonym w linki warunkowe afternoon a story, gdzie konteksty węzłów sieci są dynamiczne, każdy fragment tekstu jest - teoretycznie - oddalony od każdego innego o tę samą odległość, innymi słowy - każdy z nich może być fragmentem następującym po fragmencie aktualnie czytanym. Takiej sytuacji nie da się odzwierciedlić na żadnej z map, nawet jeśli - jak w Storyspace - możemy widzieć ten sam tekst na cztery różne sposoby: jako drzewo, diagram, lista i mapa.

Jak się zatem okazuje, od dawna opracowywany przez krytykę i antropologię literacką problem przestrzeni w literaturze, nabiera dzięki hipertekstowi całkiem nowego wymiaru....

autor: M. Pisarski