| Teraz,
gdy jesteśmy w stanie pisać hiperteksty,
już nigdy nie będziemy do końca usatysfakcjonowani pisząc
w sposób płaski i linearny.
Nawet nasze linearne teksty przechodzić będą przez filtr hipertekstualności
i załamywać się na nim, i zawsze już będziemy uwrażliwieni
na hipertekstowe wzorce oraz na interakcję.
Powyższy
cytat pochodzi z weblogu Marka Bernsteina
i napisany został 16
lat po tym, jak ów teoretyk i propagator hipertekstów literackich
zaczął publikować ten rodzaj fikcji i pracować nad oprogramowaniem,
które ułatwiłoby pisarzom jej tworzenie. Weblog Bernsteina to witryna
powstająca na bieżąco w programie Tinderbox
- kolejnym po Storyspace
genialnym dzieckiem hipertekstualnej wrażliwości. Bo o wrażliwość,
wrodzony sposób spojrzenia na literaturę i na świat w powyższym
cytacie chodzi. Autorzy i czytelnicy
hipertekstów raczej nie podążaja za modą, jeśli by o to chodziło
- to zainteresowanie hipertekstem powinno było minąć, przynajmniej
w Stanach Zjednoczonych, już w połowie lat 90tych, kiedy to o hipertekstach,
jak to w stanach bywa, zaczeli pisać wszyscy i napisali praktycznie
wszystko. Dlatego mówiąc o twórcach hipertekstów mówimy jednocześnie
o przedstawicielach pewnej tradycji
literackiej, i pewnej literackiej wrażliwości, która na przełomie
XX i XXI wieku zaczęła wyrażać się w nowych, elektronicznych mediach
i w nowym polu
pisma -interaktywnym ekranie komputera.
Pierwszą,
najbardziej reprezentatywną, i wybijająca się przed szereg grupę
twórców e-fikcji, reprezentowaną przez takich autorów Michael Joyce,
Stuart Moulthrop, Mark
Bernstein, Jay David Bolter,
czy Mark Ameriika,
tworzą pisarze, którzy jednocześnie są twórcami oprogramowania,
teoretykami i pisarzami e-fikcji. Sa oni zarazem pierwszym pokoleniem
hipertekstualistów. Ich poprzednikami
i duchowymi patronami są protohipertekstualiści
- twórcy zaliczani do awangardowego skrzydła literatury postmodernistycznej,
którzy swoje największe i najbardziej znaczące
utwory wydali w formie książek
tradycyjnych, drukowanych. Są to między innymi - Robert Coover,
Milorad Pavic, czy Ronald
Sukenick czy Raymond Federman. Protohipertekstualiści wraz z pojawieniem
się hipertekstów elektronicznych, komputerów osobistych i internetu
- bądź propagowali hipertekst jako nowy gatunek - widząc w nim szansę
na kontunuację tradycji XX wiecznej awangardy, jak czynił to Coover,
bądź też zaczęli próbować swoich sił w nowym medium i tworzyć literaturę
odczytywaną na elektronicznym
ekranie, jak to czynił Milorad Pavic.
Kolejna
grupa twórców to wszyscy ci, którzy z dobrodziejstw technologii,
z teoretycznego zaplecza myśli krytycznej czy w końcu z klasyki
gatunku korzystali jak z czegoś już zastanego, bo były one juz dla
nich naturalnym srodowiskiem. To drugie pokolenie hipertekstualistów
nie może się jeszcze pochwalić znanymi powszechnie nazwiskami, bardziej
znane są to same projekty i utwory
- czy będzie to głośny sieciowy hipertekst Unknown
czy równie głośny, wydany przez Eastgate, hipertekst Figurski
at Fidhorn on Acid . Do tej grupy w gruncie rzeczy należymy
wszyscy czytający i piszący te słowa, ze Sławomirem Shuty na czele.
| |