J
o a n n a
R os z a k
Proteuszowa gra w propozycje
- aleatoryzm a hipertekst 02
Przyjemność z nieładu
... na dowolnego wykonawcę i dowolne czynności
Wielopłaszczyznowo rysują
się homologie między hipertekstem a muzycznym dziełem aleatorycznym.
Aleatoryzm, technika "(...) polegająca na celowo niedokładnym
określeniu obrazu dźwiękowego kompozycji w partyturze, zakładająca
współdziałanie przy odtwarzaniu utworu muzycznego czynników przypadkowych
wprowadzonych przez wykonawcę, bądź też polegająca na stosowaniu
przez kompozytora działań losowych (...) w trakcie pracy nad utworem
(...) występuje wówczas, gdy kompozytor świadomie zakłada swobodną
interpretację zapisu muzycznego (...)".
Także tu pojawia się więc
element przypadku w działaniu kompozytorskim i wykonawczym.
Pojęcie "muzyka aleatoryczna" wprowadził w 1957 roku Pierre
Boulez (na szczególną uwagę zasługują jego III sonata fortepianową
czy Domaines, o którym to dziele mówi się "forma otwarta"),
obok niego istotną rolę odegrał John Cage (Koncert fortepianowy,
Music Walk - wykonywany jest na klawiaturze fortepianu, w jego wnętrzu
i na radioodbiorniku, z którego wydobywają się przypadkowe dźwięki,
słowa, gwizdy itp.
Kolejne działania wykonawców
wynikają z odczytywania informacji powstałych wskutek swobodnego
przesuwania po arkuszu z rozrzuconymi punktami celofanowego prostokąta,
opatrzonego różnymi znakami. Cage nie stronił od eksperymentów,
poświęcał uwagę umiejętności słuchania własnego wnętrza, roli przypadku
odbiorze dzieła muzycznego. Zasłynęły jego 000 solo na dowolnego
wykonawcę i dowolne czynności, cykl Musicircus, Reunion na elektroniczną
szachownicę (podczas prawykonania grał na scenie w szachy z Duchampem),
Apartment House 1776. Zaznaczając nuty w miejscach skaz papieru,
napisał Music for the piano: lawirował, obierał drogę "nie-do-pełniania".
I wreszcie utwór 433 - tacet, którego partytura składa się z precyzyjnie
odmierzonych pauz, wywołuje pytanie o twórcza intencję. Aby jednoznacznie
na nie odpowiedzieć, wystarczy przytoczyć wyrywki Cageowskich Tematów
i wariacji:
Brak celu (akceptacja ciszy)
prowadzi ku naturze; rezygnacja z kontroli; niech dźwięki pozostaną
dźwiękami. (Muzyka jest) czymś momentalnym i nieobliczalnym; w wyniku
komponowania, słuchania lub wykonywania utworu muzycznego niczego
się nie osiągnie; nasz słuch jest dziś w doskonałym stanie. Muzyka
jest muzyką, dopóki się jej nie usłyszy. Miłość = zostawić wolną
przestrzeń wokół ukochanej osoby.
Twórca pojęcia
"muzyka eksperymentalna" komponował dzieła niezdeterminowane,
kierowane przypadkiem, utwory-gry losowe (by przywołać Music of
Changes czy Koncert fortepianowy). Nie ma tu mowy o determinizmie,
jak i w odniesieniu do hiperopowieści.
Dalej wymienić wypada Karlheinza Stockhausena [jego Zykulus na perkusję
"stanowi (...) wprawdzie ściśle zamknięty ciąg (cykl) wydarzeń
dźwiękowych, ale o nieustalonym początku, końcu i kierunku. Kartki
partytury są spięte spiralą i można je swobodnie obracać, tak że
każda z nich może być uznana za pierwszą. Wykonawca rozpoczyna wiec
grę od dowolnej strony (...)], Alberto Ginasterę, Aweta Terteriana,
na polskim gruncie: Bogusława Schaeffera, Witolda Lutosławskiego
(aleatoryzm kontrolowany). Więcej miejsca warto poświęcić Kazimierzowi
Serockiemu, twórcy A piacere (znamienne, iż tytuł znaczy "z
upodobaniem"; podtytuł brzmi zaś propozycje na fortepian -
podkr. J. R.), kolejnego dzieła o formie otwartej. Zieliński pisze
o kompozycji: "Wykonawca może tutaj dowolnie łączyć zakreślone
w ramkach osobne figury (jakby autonomiczne myśli muzyczne), budując
z nich - jak z klocków - najróżniejsze konstrukcje".
Konstatacja zdaje się być
prosta: improwizacja wpisuje się nie tylko w postępowanie twórcy,
ale i odbiorcy, i nie tylko kompozycji muzyki aleatorycznej, ale
i hiperopowieści. Odczytanie
równa się zaś dekompozycji, znajdowaniu relacji w proteuszowym układzie
gry-dzieła.
|
|