Studenci, którzy zabierają się za pisarstwo to osobniki do bólu konserwatywne. Z godnym podziwu uporem i przepełnieni nadzieją, poruszają się w obrębie tradycji wyznaczonej przez swoje lektury. O wiele łatwiej dałoby się ich nakłonić do życia we wstrzemięźliwości płciowej niż do sięgnięcia po alternatywne i innowacyjne formy literackie. Lecz postawieni oko w oko z hiperprzestrzenią nie mają wyboru. Wszystkie wygodne struktury ulegają tu zamazaniu. Albo improwizujesz albo wracasz do domu. Niektórzy zapamiętale odbudowują te stare struktury, inni gubią się i po prostu znikają z zasięgu wzroku, natomiast większość wskakuje bez obaw i nawet nie pyta jak jest głoboko (a jest bezgranicznie głeboko) przyznając, że nawet gdy ugrzęzną na mieliźnie, to tak czy inaczej nową arenę wypada uznać za ekscytujące, prowokujące, choć nierzadko frustrujące medium literackie. Widzą w nim potencjalnie rewolucyjną przestrzeń zdolną, zgodnie z tym co się o niej głosi, przekształcić samą sztukę tworzenia fikcji, nawet jeśli w chwili obecnej medium to znajduje się nieco na obrzeżu, wciąż z dala od głównego nurtu.
W hipertekście, jako pisarze i czytelnicy, w równym stopniu co na samo opowiadanie zwracamy uwagę na jego strukturę. Dzieje się tak, dlatego, że uświadamia się nam nagle kształty narracji, które w drukowanych historiach bywały często ukryte. Zupełnie nowym elementem, z którym stykamy się w trakcie lektury hipertekstu jest wielokierunkowy, czasem labiryntowy układ odniesień, do budowy którego jesteśmy bądź to zaproszeni bądź zmuszeni. I rzeczywiście - twórcza wyobraźnia nierzadko bardziej pochłonięta jest układem hiperłączy, wytyczaniem tras i nanoszeniem map niż jakością stylu, lub tym co nazwalibyśmy postacią czy intrygą (dwa zdecydowanie najbardziej zagrożone tradycyjne elementy narracji).
I za każdym razem jesteśmy zdziwieni, gdy odkrywamy, jak wiele z doświadczeń czytelniczych i pisarskich wydarza się w szczelinach i w trajektoriach przebiegających między fragmentami tekstu. Innymi słowy, tekstowe fragmenty są jak kamienie w strymyku, ułożone tam co prawda dla naszego bezpieczeństwa, lecz rzeczywisty strumień narracji przepływa pomiędzy nimi.