Folder, pulpit, nawigacja, kosz – to metafory czyniące interfejs użytkownika zrozumiałym i przyjaznym. Żeglowanie, nawigacja, surfowanie – to metafory, które zaprzyjaźniają z systemem komunikacji społecznej. W miarę kohabitacji z cyfrowymi mediami metafory, jako sposoby łączenia dwóch odrębnych domen w jedną, zaczęły być używane jako narzędzia poznawcze z dodatkowym aktywnym udziałem ciała w produkcji wiedzy. Metafory, metonimie, synekdochy stają się performatywne – użytkownik musi jej wykonać i odegrać, wkładając w to nietrywialny – w sensie cybertekstowym – wysiłek.
Historia metafor cyfrowych wywodzi się z symulacji stabilności, jakiej dokonuje remediacja pisma na ekranie.
W pierwszym rzędzie symulowana stabilność powierzchni pola pisma na ekranie. Symulacja ta skrywając swoją naturę pod warstwą spiętrzonych obrazowych metafor idzie jeszcze dalej. Produkcja metafor przechodzi na poziom organizacji tekstu: zdania, paragrafy i strony są symulacją zdań paragrafów i stron papierowej książki i na podobnej zasadzie jak inne elementy obrazowania wchodzą do arsenału figur, za pomocą których użytkownik przesyła komputerowi określone instrukcje. Dla Dennisa Teneta sytuacja taka stanowi źródło alienacji czytelnika, który ma dostęp tylko do metafory, lecz nie do materialnych aspektów zapisywania i przechowywania informacji. „Przewracając strony”, czytelnik tak naprawdę moduluje punkty światła na ekranie. W konsekwencji większość współczesnych tekstów wciąż wędruje od klawiatury do ekranu i pamięci elektromagnetycznej, gdzie rozpraszają się, mnożą i opierają zrozumieniu. Ekran z kolei symuluje wygasły horyzont interpretacji. W swojej zaawansowanej formie symulacja uzurpuje sobie prawo do symulowanego, gdy na przykład awatar naśladuje swój obiekt, nawet gdy ten wyszedł już z z użycia.
Ta mroczna wizja zaniku tożsamości pisma, które gubi się w awatarycznych echach swojej przeszłości, mogłaby aspirować do bycia diagnozą kondycji cyfrowej tekstualności, gdyby nie literatura elektroniczna, która pozwala swoim czytelnikom zadomowić się w takim właśnie środowisku. Nie poprzez podtrzymywanie owej cyfrowej „zasłony Mai” – jak powiedziałby Carl Gustav Jung – lecz przez odnoszenie się do niej w sposób krytyczny, twórczy, demaskatorski, z dala od ogranych tropów podtrzymujących ową iluzję – tropów typu „samotność w sieci” czy „wirtualna biblioteka”.
Pionierzy interakcji człowieka z komputerem musieli się posługiwać metaforami także po to, żeby przekonać do zasadności zwrotu cyfrowego urzędy patentowe oraz instytucjonalnych sponsorów postępu informatycznego. Autorzy prozy i poezji cyfrowej, nie mając takich zobowiązań, mogą kontynuować wytwarzanie tropów z poziomu już zastanej konfiguracji. Działalność artystyczna na ekranie komputera staje się tworzeniem w obrębie wtórnego cyfrowego systemu modelującego. Ikoniczna powłoka nałożona na sferę digitalnej materialności jest w pierwszym rzędzie modulowana przez metafory o roli ściśle poznawczej i funkcjonalnej. Język artystyczny buduje się dopiero w kolejnej fazie. Proponując czytelnikowi nowe, autorskie, „udziwnione” tropy cyfrowe, a wraz z nimi nowe sposoby objaśniania kondycji tekstu, statusu autora i czytelnika, literatura elektroniczna demonstruje, jak daleko, bądź jak blisko, kartka i atrament sytuują się od ekranu i piksela.
Źródła:
Dennis Tenen, Plain text: The poetics of computation, Stanford University Press 2017.
Ostatnia aktualizacja:
22.05.2025
Cytuj ten wpis jako:
Mariusz Pisarski (2025) Metafora. "Techsty" 22.05.2025 [https://techsty.art.pl/hipertekst/poetyka/metafora.htm].